piątek, 16 marca 2012

Jeden z najlepszych dni, to chyba jednak dla wszystkich jest piętek :D

Witajcie kochani w piątek ;) Na pewno się cieszycie, że już koniec tygodnia i jest wreszcie weekend ;D Tak, bo można wreszcie odpocząć, choć nie wszyscy, bo niektórzy i tak mają masę roboty i nawet przez weekend nie mają spokoju ;/  Ale jakoś da się radę, bo nawet pomaga sama świadomość, że i tak więcej obowiązków odpada np. szkoła i wszystko z nią związane :D Ja dziś niestety tak na krótko, bo jak już wspomniałam, że niektórzy mają dużo roboty ;P Muszę dom posprzątać i doprowadzić do stanu używalności ;P, a chce mi się bardzo, bo słoneczko tak pięknie świeci, ze hej i żyć się wreszcie chce, po mimo, że i tak czuję się jakby zawieszona w próżni ech... Może praca mi poprawi nastrój heheh... ;) Na dziś mam kolejne opowiadanko :) Trzymajcie się kochani cieplutko ;) Pozdrawia Was cieplutko i radośnie z darem modlitwy życząc błogosławionego dnia ;) Do zobaczenia wieczorem z dobrym humorkiem :D

Bo właśnie po to dzieci  mamy swe,
aby bardzo, bardzo kochać je.
Czy zapytaliście się kiedyś siebie, w jaki sposób Pan Bóg wybiera matki upośledzonych dzieci?
Postaraj się wyobrazić sobie Boga, który daje wskazówki swym aniołom zapisującym wszystko w swej olbrzymiej księdze.
- Małecka, Maria, syn. Święty patron, Mateusz.
- Kurkowiak, Barbara, córka. Święta Cecylia.
- Michalewska, Janina, bliźniaki. Święty patron... niech będzie Gerard.
- Wreszcie mówi do Anioła z uśmiechem jakieś imię:
- Tej damy dziecko upośledzone.
- A na to ciekawski anioł:
- Dlaczego właśnie tej, Panie? Jest taka szczęśliwa.
- Właśnie tylko dlatego - mówi uśmiechnięty Bóg. - Czy mógłbym powierzyć
upośledzone dziecko kobiecie, która nie wie czym jest radość? Byłoby to
okrutne.
- Ale czy będzie miała cierpliwość?, pyta anioł.
- Nie chcę, aby miała nazbyt dużo cierpliwości, bo utonęłaby w morzu
łez, roztkliwiając się nad sobą i nad swoim bólem. A tak, jak jej tylko
przejdzie szok i bunt, będzie potrafiła sobie ze wszystkim poradzić.
- Panie, wydaje mi się, że ta kobieta nie wierzy nawet w Ciebie.
Bóg uśmiechnął się:
- To nieważne. Mogę temu przeciwdziałać. Ta kobieta jest doskonała. Posiada w sobie właściwą ilość egoizmu.
Anioł nie mógł uwierzyć własnym uszom:
- Egoizmu? Czyżby egoizm był cnotą?.

Bóg przytaknął.
- Jeśli nie będzie potrafiła od czasu do czasu rozłączyć się ze swoim
synem, nie da sobie nigdy rady. Tak, taka właśnie ma być kobieta, którą
obdaruję dzieckiem dalekim od doskonałości. Kobieta, która teraz nie
zdaje sobie jeszcze sprawy, że kiedyś będą jej tego zazdrościć.

Nigdy nie będzie pewna żadnego słowa. Nigdy nie będzie ufała żadnemu
swemu krokowi. Ale, kiedy jej dziecko powie po raz pierwszy "mamo",
uświadomi sobie cud, którego doświadczyła. Widząc drzewo, zachód słońca
lub niewidome dziecko, będzie potrafiła bardziej niż ktokolwiek inny
dostrzec moją moc.

Pozwolę jej, aby widziała rzeczy tak jasno, jak ja sam widzę (ciemnotę,
okrucieństwo, uprzedzenia), i pomogę jej, aby potrafiła wzbić się ponad
nie. Nigdy nie będzie samotna. Będę przy niej w każdej minucie i w
każdym dniu jej życia, bo to ona w tak troskliwy sposób wykonuje swoją
pracę, jakby była wciąż przy mnie.

- A święty patron?, zapytał anioł, trzymając zawieszone w powietrzu gotowe do pisania pióro.

Bóg uśmiechnął się.

Wystarczy jej lustro.
 
To ja w takim bądź razie...  ;P


 




                                                                                     







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz