niedziela, 21 października 2012

„Krzyż na miarę” - rozważania ....

Was moi kochani po tak długiej przerwie, ale nie było jak, żeby tu do Was wcześniej zawitać, po prostu brak czasu, a i brak chęci na wszystko inne> tak jakoś po prostu ;/ No nic w każdym bądź razie jestem już z Wami i postaram się coś naskrobać ;D Trochę siedziałam ostatnio z boku od wszystkiego i obserwowałam co się dzieje, czy to w moim otoczeniu i w ogóle wśród ludzi, nawet na necie. I wiecie co zauważyłam, że nie jest zbyt wesoło, ludzie obchodzą siebie na około, każdy patrzy na  życie własne i nie wolą, żeby wszystko było jasne. Zaciemniają i wcale się o innych  nie starają. Nie wiem jak tak dalej będzie, ale wiem, ze żyjąc tak żyjemy w błędzie. Każdy z nas nosi swój "krzyż" jak wiadomo, ale to nie oznacza wcale, żeby innych lekceważyć i odpędzać od siebie, kiedy jesteśmy w biedzie. Przypomnę Wam dziś pewną zasłyszaną legendę o "Krzyżu na miarę" o to ona:

Pewien człowiek zawsze niezadowolony z siebie i z innych szemrał,mówiąc do Boga: Któż to powiedział, że każdy musi nieść swój krzyż? Czy nie można tego uniknąć? Jestem zmęczony i znudzony tymi codziennymi ciężarami! Dobry Bóg odpowiedział mu za pomocą snu. Człowiek ten zobaczył, że życie ludzi na ziemi jest bezkresną procesją. Każdy idzie niosąc swój krzyż na ramionach. Powoli, nieuchronnie, krok za krokiem. Również i on znajdował się w tym niekończącym się pochodzie i posuwał się naprzód z trudem, niosąc swój osobisty krzyż. Po pewnym czasie zauważył, że jego krzyż był zbyt długi, dlatego pewnie ciężko mu było iść. Wystarczyłoby skrócić go trochę a nie ciążyłby mi tak bardzo - pomyślał. Usiadł na skraju drogi i zdecydowanym ruchem skrócił swój krzyż o dobry kawał. Gdy wyruszył ponownie zauważył, że teraz mógł poruszać się szybciej i było mu lżej. Bez trudu dotarł do miejsca, które wydawało się być celem ludzkiej procesji. Była to przepaść: szeroki uskok w terenie, poza którym dopiero zaczynała się ziemia wiecznego szczęścia. To, co widziało się po drugiej stronie przepaści, było zachwycające. Ale nie było ani mostów ani kładek. A jednak ludzie przechodzili z łatwością. Każdy zdejmował krzyż ze swych ramion, opierał go o brzegi przepaści i potem po nim przechodził. Krzyże wydawały się być zrobione na miarę. Łączyły dokładnie dwa brzegi przepaści. Przechodzili wszyscy. Ale on nie mógł. Skrócił swój krzyż
i teraz był zbyt krótki i nie dosięgał drugiej strony przepaści. Zaczął płakać. I rozpaczać.
- Ach, gdybym wiedział... – Ale było już za późno i lamenty na nic się nie zdały.
Bruno Ferrero, „Wielka przepaść”


                                 
I jakie z tego mamy wyciągnąć wnioski hmm...??? Nic w życiu nie jest takie proste jakby się nam chciało, ale trzeba nam robić wszystko choćby nawet bolało. Czy warto naprawdę odrzucać nasz krzyż codzienny,  gdy potem możemy mieć uśmiech wiecznie promienny. Zastanówmy się nad sensem naszego cierpienia, nad sensem naszego krzyża, czy on naszą wartość jako człowieka obniża hmm... ??? Jezus niosąc krzyż na górę Golgotę pokazał nam jak mamy postępować, jak mamy nieść nasz krzyż, jak mamy wstać, kiedy pod nim upadniemy i zadajmy sobie jedno pytanie: czy my chcemy mieć lepiej niż Jezus, chcemy być od Niego lepsi zrzucając nasz krzyż, wypierając się go nie raz hmm... ??? Mamy mniej cierpieć od Jezusa ??? Przecież Jezus cierpiał za nasze grzechy, a nie za swoje, on niósł krzyż z naszymi grzechami, a my swoich nawet nie chcemy niekiedy dźwigać... Jest jeszcze miesiąc październik okres modlitw na Różańcu św., okres w którym możemy wypraszać wszelkie łaski dla naszych rodzin i dla nas samych. Możemy prosić Boga, żeby nie skracał nam naszego krzyża, ale żeby pomógł nam go niekiedy dźwigać jak będzie nam już bardzo ciężko. Musimy pamiętać, że Bóg nigdy nie daje nam takiego krzyża, którego nie umielibyśmy udźwignąć. Warto się nad tym wszystkim zastanowić, przemyśleć sens naszego cierpienia, które u celu naszej wędrówki będzie obficie wynagrodzone. Ta pieśń jest moją ulubioną i zawsze lubię jej słuchać kiedy poddaję się refleksjom, Wam również polecam ;)))))



Tą myślą i tę pieśnią kończę dzisiejsze refleksje i myślę, że za niedługo napiszę znów coś refleksyjnego i bardzo podbudowującego ;) Przytulam Was do serca radosnego, radośnie i ciepło pozdrawiam radość serca zostawiam z darem modlitwy życząc Wam błogosławionej nocy :))))) Dobranoc, ale jeszcze muza na noc ;)))))